Czerwony najszybszy? Test Audi A5

lis 10, 2014 3 odpowiedzi przez

 

Jest powszechnie wiadomym, że A4 zastąpiło tak bardzo dziś popularny model 80. A3 pojawiło się w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, a A1 to twór stosunkowo młody. Ale skąd wziął się samochód technologicznie tak bardzo zbliżony do wspomnianej A4, o którym mówimy, że reprezentuje segment gran tourer?

 

Wbrew pozorom, historia A5 sięga dużo dalej niż tylko do 2007, gdy Audi zaprezentowało ten model jednocześnie w Genewie i Melbourne. Wtedy koncern z Ingolstadt co najwyżej powrócił do tradycji serii coupe z lat 1980-1996, wzbogacając jej godnego następcę o te cechy, które w XXI wieku zyskały miano pożądanych. Producent dostrzegł potrzeby współczesnego rynku; dziś potencjalni nabywcy, zwłaszcza zamożniejsi, oczekują uniwersalności: samochód musi być równocześnie wyznacznikiem luksusu i prestiżu oraz reprezentować sportowego ducha. Auto ma spełniać wiele ról – być niezbędnym pomocnikiem na zakupach, a także sprawiać frajdę, gdy właściciel będzie chciał się uśmiechnąć. A5 jest mariażem komfortu i zadziorności, niepozornym sprinterem zaklętym w rasowej, pięciodrzwiowej sylwetce sportbacka lub dwudrzwiowym coupe albo cabrio.

SONY DSC SONY DSC

Od A po S…

Co prawda, zaprezentowane w 2007 A5 oferowano również w tańszych odmianach, których specyfikacja techniczna nie robiła wrażenia na osobach zaznajomionych z tradycjami marki. Mimo iż już podstawowe wyposażenie świadczyło o tym, że mamy do czynienia z samochodem z wyższej półki, to czterocylindrowe 1,8 odbierało autu odrobinę magii. Jednakże żyjemy w czasach, w których osiąganie wysokich mocy z niewielkich pojemności jest na porządku dziennym, a z 1800 ccm inżynierowie Audi „wycisnęli” 170 koni mechanicznych i 250 Nm, dostępnym w przedziale od 1500 do 4500-4800 obrotów na minutę. Nieco mocniejszą jednostkę montowano w Sportbacku od 2008: dwulitrowy motor typu TFSI o mocy 180 KM i 211KM. Skupimy się na mocniejszej odmianie.

Lecz Audi przygotowało także coś ekstra – przysłowiową wisieńkę na torcie, wieńczącą trud włożony w prace nad modelem. W dalszej fazie produkcji, zaprezentowało odmiany S5 (2009) i RS5 (2010). S było dostępne, zależnie od motoru, z jednostkami sześcio- i ośmiocylindrowymi w układzie widlastym, RS zaś wyłącznie z jednostką typu V8.

Po raz kolejny udowodniono więc, jak szeroki wachlarz wyboru można pozostawić potencjalnym nabywcom.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

 Czerwień, 2-litrowe TFSI i sylwetka w stylu coupe

Bardzo popularnym silnikiem w A5 Coupe okazał się dwulitrowy motor TFSI o mocy 211 KM. Producent oferował również jednostkę o identycznej objętości skokowej, lecz niższej mocy (180 koni mechanicznych) i niższym maksymalnym momencie obrotowym, dostępnym w węższym zakresie (320 zamiast 350 Nm przy 1500-3900 zamiast 1500-4200 obr./min.) Nam jednak przypadła do gustu mocniejsza wersja – przecież jak się bawić, to się bawić.

Zacznę od podzielenia się wrażeniami z wizualnej oceny auta. O wielu samochodach mówimy, że rzucają się w oczy, wyglądają niepospolicie i trudno przejść obok nich obojętnie. W przypadku tego Audi jest trochę inaczej – rzeczywiście, samochód przyciąga spojrzenia, ale już nie tak, jak przed siedmioma laty. Najwyraźniej zdążyliśmy przywyknąć do nowego designu, wyznaczonego swego czasu przed stylistów z Ingolstadt.

We wnętrzu można się zakochać. Znakomite spasowanie i ergonomia co najmniej na piątkę sprawiają, że w tym aucie chciałoby się zamieszkać. Chyba że ktoś za wszelką cenę potrzebuje mnóstwa wolnej przestrzeni – ktoś taki zapewne jedynie uśmiechnie się z przekąsem.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Rzadko kiedy wnętrza samochodu dotyka się z taką przyjemnością. Ale przecież A5 ma dla nas coś jeszcze, a my nie jesteśmy laikami, żeby rozkoszować się wyglądem. Pora zamknąć drzwi, poczekać, aż wskazówki ochoczo podskoczą i opadną i uruchomić czterocylindrowy, skromny silnik. O mocy, która fanatykom wyda się niewielka. Ale która, powiem kolokwialnie, robi robotę. Czas na doznania.

Zawsze uważałem, że trudno opisać gang silnika. Można by się silić na jakieś piękne opisy lub zasypać czytelnika porównaniami. Albo wygłupiać się, przechwalając znajomością onomatopei. Cóż, to nie jest łatwe. Dwulitrowy, benzynowy motor Audi poi nasze zmysły przyjemnym, całkiem rasowym brzmieniem; czyli takim, jakiego się spodziewałem. Ani zbyt głośnym, ani przesadnie cichym, po prostu od czasu do czasu przypominającym o swoim istnieniu. Niekiedy warto pominąć radio w porannych czynnościach, które wykonujemy zwykle po zajęciu miejsca za kierownicą, i wsłuchać się w pracę silnika. TFSI po dociśnięciu pedału gazu uraczy nas dość dyskretną symfonią, lecz za to jedyną w swoim rodzaju.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Skoro zmysły wzroku, słuchu i węchu (sic!) mamy już za sobą, przejdźmy do sedna – czyli do tego, co jest chyba najważniejsze. Do sposobu, w jaki A5 porusza się po drodze. Pewnie większość z nas jeździła samochodami podobnych gabarytów. To Audi waży w granicach półtorej tony i mierzy około czterech i pół metra. Tyle wystarczy, by wieźć się pomału, albo dać popis na zatłoczonych ulicach śródmieścia. To wszystko za sprawą technologii quattro i dwustu koni mechanicznych. Nawet wybredni docenią sprawność, z jaką A5 wkręca się na obroty.

Lubię zapoznać się z opiniami na temat samochodów, o których będę pisał. Uważam, że dzięki temu prościej o obiektywizm. Oczywiście, przy zachowaniu zdrowego rozsądku. Średnio dwóch na trzech użytkowników A5 skarży się na kiepską widoczność do tyłu, jeden na trzech narzeka też na widoczność – uwaga – do przodu. Do tej, akurat, nic nie mam, ale zgodzę się z opinią, że kamera cofania, szczególnie niedoświadczonym, ułatwi manewrowanie na zatłoczonym parkingu.

SONY DSC

Żal ściska serce, gdy trzeba wyłączyć silnik, wysiąść z auta i wcisnąć odpowiedni przycisk na pilocie. Mrugnięcie świateł i dźwięk przebudzonych zamków brzmi jak smutne pożegnanie. Poważnie. Często w samochodach na siłę trzeba doszukiwać się ich dobrych stron, ale nie w tym przypadku. Zazdroszczę posiadaczom A5. Dopóki nie zdecydują się na dzieci, urok quattro i 211 KM będzie wystarczył. Później przesiądą się do większego Audi – oby co najmniej tak dobrego, jak to, które skradło moje serce.

Fot. Magdalena Szukała

Nowe, Testy

O autorze

Motoryzacja jest mi bliska od dziecka - pierwszym autem, które pamiętam i za którego kierownicą "siadałem" było Renault Clio I generacji. Kocham motosport - nie dziwi mnie, że kierowcy rajdowi są w stanie zaryzykować życie, aby przeżyć to, co przeżywają. Jestem przeciwny stereotypom - nie gardzę ani "delikatnymi Francuzami" (Renault, Peugeot), ani też "nudnymi Niemcami" (bawarskim BMW chociażby..) Kocham włoską motoryzację! Finezję, z jaką styliści prowadzą kreskę, projektując Ferrari, Lamborghini czy Alfę Romeo. Marzę o tym o przejechaniu Stanów Zjednoczonych prywatnym samochodem. Takim z "duszą"

3 odpowiedzi do artykułu “Czerwony najszybszy? Test Audi A5”

  1. Audi_Fan says:

    Mam identyczna, jednak zdecydowalem się na wybór silnika diesla- 3.0 Tdi. Jestem bardzo zadowolony jednak przy tej wielkosci auta spodziewalem sie ciut wiecej miejsca z tylu. na cale szczescie mam male dziecki takze narazie nie ma problemu. Polecam to auto wszystkim ktorzy chca miec poprostu fajne auto.

  2. Anti says:

    Też uważam ze 3.0 tdi jest najciekawszym wyborem dla tej budy. Ponad 240KM i kosmiczny moment daja mega frajde z jazdy – wiem – jezdziłem :-)

  3. Marcin says:

    Zawsze zastanawiam się skąd pomysł na zmianę nazwy przy wypuszczaniu modelu zastępczego. Mogli go równie dobrze nazwać Audi 89 i pół. Już na serio, bardzo podoba mi się auto, jednak zgodzę się z autorem, że wnętrze jest ciekawsze.

Zostaw odpowiedź

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress