Lampka przednia do roweru – test Prox Sirius

lis 17, 2021 4 odpowiedzi przez

Jazda rowerem po ciemku? W sumie czemu nie, tylko trzeba mieć odpowiednie oświetlenie. Po dotychczasowych zakupach lampek przednich w Decathlonie, tym razem szukałem czegoś bardziej profesjonalnego, jak na moje amatorskie zapędy. W dodatku niedrogiego, bo nie wiedziałem na ile błąkanie się po nocach przypadnie mi do gustu. Wybór padł na Prox Sirius.

Jak podaje producent, Prox Sirius w swoim najjaśniejszym działaniu daje 900 luxów, czyli tak na język bardziej polski – na tyle dużo, że nie należy kierować światła na samochody. Pierwszy test wykonałem jadąc w grupie 20-osobowej, taki mały nocny peletonik. Lampka dawała radę bez żadnego problemu, aczkolwiek miała do pomocy oświetlenie kolegów i koleżanek, zatem tutaj nawet słabsze lampki przednie „coś tam świeciły”.

Tanie oświetlenie vs (niedrogi) Prox

Dlatego prawdziwym sprawdzianem była krótsza, lecz samotna wyprawa. Zabrałem przy okazji dwie stare przednie lampki z Decathlona. Przy totalnym braku widoczności w lesie nie świeciły właściwie w ogóle. Aż się przez moment przestrachałem. Prox Sirius zacząłem sprawdzać od najsłabszego strumienia światła. Było lepiej od „konkurencji”, ale daleko do ideału. To rozwiązanie zdecydowanie zostawiam na miasto, w celach pozycyjnych. Dwa mocniejsze tryby to już bajka. Lampka rozświetla szeroko drogę, widać nawet szczegóły, w tym korzenie i spokojnie mogłem na moim MTB jechać ponad 20 km/h w zupełnej ciemnicy. Naturalnie, szczególnie w nocy, w lesie zwierzątka lubią przeciąć drogę, więc nie warto wariować.

Wytrzymałość lampki

Na razie nie doprowadziłem do jej pełnego rozładowania. Przy średnim poziomie stałego światła przejechałem max. 3h i paliła się środkowa z 3 diod odnoszących się do poziomu naładowania Proxa. Dodam, że ładowana jest przez USB, co w sumie nie musi stanowić tak wielkiego atutu, jak mi się wcześniej zdawało. Zdałem to sobie sprawę wybierając lamkę na tył, ale o tym niżej.

Odporność na deszcz

Wadę Proxa stanowi IPX4, czyli nie rzucający na kolana parametr odporności na deszcz. Teoretycznie wg opisu sklepu internetowego Prox Sirius ma IPX6, ale na kartonie są inne wartości. Na szczęście po 2 reklamacjach załatwiłem ze sklepem CentrumRowerowe temat polubownie. Tu uważajcie przy zakupach przez Internet – nie jestem jedyny narzekający na tego typu problemy, że opis na stronie sklepu jest inny niż na opakowaniu towaru! W każdym razie testowo sprawdziłem Proxa w deszczu i nadal działa, więc może i ten IPX4 nie jest taki zły.

Podsumowując – po kilku miesiącach użytkowania można wyrazić pogląd: lampka się sprawdza i jest warta niemal 120 zł (kwota po uwzględnieniu reklamacji). Co będzie dalej, zobaczymy, jak zwykle finalna ocena takiego sprzętu powinna nastąpić po… 2-3 latach. No, ale wtedy już na rynku będą zapewne ciekawsze sprzęty do kupienia.

Tylna lampka Cateye TL-LD155-R

Na koniec kilka zdań o lampce na tyłCateye TL-LD155-R. Długo przeglądałem oferty urządzeń ładowanych przez USB, także tych z „bajerami”, lecz tuż przed kliknięciem „kup”… zmieniłem zdanie. Przestałem patrzeć też na liczbę lumenów, wybierając finalnie produkt mający wytrzymać 30-60h na 2 bateriach (58,99 zł). Na razie jeżdżę korzystając z „niealkaicznych” paluszków 15 godzin i trzymają. Urządzenie ma 3 podstawowe tryby, w tym jeden stały. W zupełności to wystarczy, widać mnie z daleka, a w plecaku zamiast power banka mam po prostu zapasowe baterie.

 

Nowe, Testy

O autorze

Kocha pisać. Sprzęty i technologie traktuje jako narzędzia, więc nie zachwyci go efektowny spojler czy wielki silnik. Pragmatyk. Redaktor Eurologistics i Log24.pl. Przez 10 lat prowadził FlotęAutoBiznes, magazyn dla Fleet Managerów. Wcześniej m.in. w Głosie Wielkopolskim i Super Expressie.

4 odpowiedzi do artykułu “Lampka przednia do roweru – test Prox Sirius”

  1. Marian says:

    Czy kiedykolwiek zastanowił się gdzie jest granica mocy tych lampek i czy kiedykolwiek pomyślał o przepisach regulujących sposób montażu tych wynalazków? Coraz częściej można w nocy spotkać na drodze publicznej poza terenem zabudowanym rowerzystów korzystających z prawdziwych szperaczy, oślepiających kierowców jadących z przeciwka. Każdy reflektor w każdym pojeździe poruszającym się po drodze publicznej podlega przepisom ograniczającym ich wysokość i szerokość oświetlania otoczenia. Niestety nie dotyczy to rowerów, a współczesna technologia potrafi naprawdę utrudnić obserwację drogi i jej otoczenia, jeśli znajdziemy się po drugiej stronie takiej “lampki”.

    • Zaczarowane Pióro says:

      Dziękujemy za komentarz. Naturalnie refleksja jest słuszna, lecz podobnie jak w przypadku aut wszystko zależy od “kierowcy”. Lampkę należy wybierać i stosować zgodnie z celem zakupu. Np. Prox Sirius świetnie świeci, gdy jest ciemno, lecz gdybym jeździł tylko w mieście, na pewno sięgnąłbym po łagodniejszy kaliber. Sporo urządzeń ma różne tryby, ta akurat ma 5.

      Testując Proxa trafiłem na osoby będące na pikniku, jechałem po zmroku i ktoś krzyknął “no, wreszcie rowerzysta, którego dobrze widać”. Wracając jeszcze do porównania z samochodami. Wiele lamp też oślepia, kierowcy nie korzystają z ich ustawień. Oczywiście nie usprawiedliwia to błędów rowerzystów, ale pokazuje, że są różni kierowcy samochodów i różni cykliści.

      Pozostaje też pytanie czy większą szkodę stanowi słabo oświetlony lub w ogóle nie oświetlony rower, czy taki dający mocniejsze światło.

  2. Marian says:

    Przepraszam za błąd w moim komentarzu. Zamiast słowa “kiedykolwiek” powinno być: ktokolwiek. Autokorekta spłatała figla. Pozdrawiam.

  3. FSkowron says:

    Brak takiej lampki rowerowej zagwarantował mi uszkodzenie ogrodzenie, przez co muszę wymienić napęd do bramy.

Zostaw odpowiedź dla Zaczarowane Pióro

Anuluj odpowiedź

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress